9 lis 2016

HELLO FROM BEHIND THE SCREEN AGAIN - 1. Próbujmy

Miałeś tak kiedyś, że nic Ci się nie chciało? Totalny brak motywacji, żeby zrobić cokolwiek pożytecznego, służącego wyższym ideom. Do któregoś roku życia, jesteśmy dopiero na jego starcie. Ale co później? Wszystko nam umyka i powtarzamy w kółko "życie przeleciało mi przez palce". Więc kiedy kończy się etap dojrzewania, a zaczyna dorosłe życie? Nie ma takich podziałów, przynajmniej według mnie.

Czy będąc kiedyś na bałtyckiej plaży albo gdziekolwiek indziej, nad brudnym i pełnym zakwitających sinic jeziorem łapałeś w garść piach? Ściskałeś go mocno w dłoniach czy to przy budowaniu sand castl'a, czy podczas głębokich przemyśleń w świetle prażącego słońca?
Zdarzyło Ci się tak kiedyś? Mnie tak.
Wiedziałem, że jak trochę zluzuję mięśnie dłoni, część piasku po prostu wysypie się z niej. Nie mniej jednak nie miałem siły, żeby ściskać go dłużej niż 2-3 minuty. Zaczęła boleć mnie ręka.
Tak samo jest z życiem, czasem wszystko pęka i jesteś emocjonalną roślinką. I niby wystarczy znaleźć jakąś receptę, dzięki której wszystko będzie hierarchicznie w nas upakowane: emocje, czyny, altruizm, motywacja. Co może być lekarstwem na ten wewnętrzny spokój?
W dzisiejszych czasach, pełnych technologicznych nowinek wszystko jest dla nas krótkotrwałe, przynosi satysfakcję na moment. Ludzie też nam się nudzą. Dążymy do tego, aby było nam z kimś dobrze, w czasie, kiedy powinniśmy puścić kogoś wolno, wystawić go na próbę i sprawdzić czy wróci do nas jak bumerang. Jeśli dana osoba będzie przy nas niezależnie od tego co i w jaki sposób robimy, jacy jesteśmy - to tak, jest ona naszym lekarstwem.
Ale co jeśli mam wrażenie, że jestem tonącym statkiem parowym idącym na dno? Brakuje mi węgla, którego dołożono by do pieca, abym mógł pokonywać kolejne mile morskie na moim kursie ku wyspom arkadii. Brakuje mi węgla w postaci osób, czynów, chęci i okazanej mi miłości. Jest tak czasem, że otacza nas wielu wspaniałych, inteligentnych, czasem zabawnych osób, które i tak nie potrafią dać nam tego, czego szukamy. Pytanie: są małokalorycznym węglem czy moje wnętrze jest nietolerującym, egoistycznym piecem, który przyjmuje wszystko po kolei, spala to, ale to i tak nie daje mu tego energii i ciepła?

Ciągle szukam. Szukam motywacji, bliskości drugiej osoby, tolerancji wobec mojego światopoglądu.
Cały czas mi czegoś mało, jestem znudzony, ale zarazem się boję. Czego? Mojego nieprzygotowania. Ale kiedy patrzę na to z drugiej strony, m.in. obserwując drogę do Białego Domu 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych to zauważam, że czasem spontaniczność i jakiś rodzaj nietuzinkowości przynosi skuteczne rezultaty. Co oznacza, że nie warto się zbyt przygotowywać do życia, tylko je po prostu przeżyć, po swojemu. Nie zwracajmy uwagi na to czy jesteśmy już dorośli, czy coś możemy a czegoś nam zrobić nie wypada. Niech życie po prostu będzie życiem, ludzie ludźmi. Niech wszystko nadal przemija tak jak przemijało. Nie biegnijmy za kimś lub za czymś. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy się co może dać nam szczęście a na pewno nie będzie to nadmierne przemyślanie na temat naszej dojrzałości. Tego nie zdobywa się od tak, trzeba doświadczenia - nie czasu. Bo ten sk*rwiel jest niestety ograniczony.
Nie żałujmy podjętych prób, zrobienia na starcie czegoś co nam nie odpowiada. Patrzmy na wyniki, z tego wyciągajmy wnioski.  Lepiej stać na mecie i obserwować bieg dalszych wydarzeń: kto zdobędzie srebro? kto zdobędzie brąz? Ooo! To może być mój prawdziwy rywal w następnym wyścigu. Ale zaraz... Po co mam biec? Przecież już raz wygrałem, mam to co chciałem! Halo! Miałem się zatrzymać! I właśnie tutaj pojawia się problem. Czego ja w życiu szukam? Czego szukasz Ty, czytelniku?
Może to proste - ale rób nie tylko rzeczy stosowne, działaj też tak, żeby nic Ci jak piach przez palce nie przeleciało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz